
Od mniej więcej początku XXI wieku Google Search było fundamentem internetu. Użytkownicy cenili sobie wiarygodne wyszukiwanie w stylu „10 niebieskich linków” i jego niepisaną obietnicę: strona, w którą klikniesz, to ta sama strona, którą otrzymujesz..
Teraz Google zaczęło zastępować nagłówki wiadomości w wynikach wyszukiwania tytułami generowanymi przez AI. Po wprowadzeniu podobnej funkcji w kanale Google Discover firma zaczęła ingerować w nagłówki w tradycyjnych wynikach wyszukiwania. The Verge znalazło wiele przykładów, w których Google zastąpiło oryginalne nagłówki redakcji własnymi – niekiedy zmieniając ich znaczenie..
Na przykład Google skróciło jeden z tytułów The Verge do zaledwie pięciu słów, przez co artykuł zaczął brzmieć jak reklama produktu, którego redakcja nie poleca..
Zdaniem Google to „mały” i „wąski” eksperyment, który nie jest jeszcze zatwierdzony do szerszego wdrożenia. Mimo to przez ostatnie miesiące wielu redaktorów The Verge zauważyło w wynikach wyszukiwania nagłówki, których nigdy nie napisali – tytuły niezgodne ze stylem redakcyjnym pisma i bez żadnego oznaczenia, że Google zastąpiło oryginalne słowa..
Autor artykułu porównał to do sytuacji, gdy księgarnia zrywa okładki z książek i zmienia ich tytuły. Redakcje poświęcają dużo czasu na pisanie nagłówków, które są prawdziwe, interesujące i angażujące bez uciekania się do clickbaitu – tymczasem Google wydaje się uważać, że nie mają prawa promować własnej pracy w wybrany przez siebie sposób..
Warto zaznaczyć, że takie zmiany na razie są rzadkie i relatywnie łagodne w porównaniu z tytułami widywanymi w Google Discover, które niekiedy w ogóle mijały się z prawdą. Zmiana nagłówków i ich znaczeń sprawia jednak, że dziennikarstwo staje się mniej wiarygodne w czasach, gdy potężne instytucje i tak starają się je dyskredytować..
Źródło: The Verge