
Gdy Grammarly – teraz działające pod nazwą Superhuman – ogłosiło funkcję „Expert Review”, pozornie brzmiała ona niewinnie: AI analizuje twój tekst i podpowiada poprawki inspirowane stylem uznanych ekspertów. Problem w tym, że wśród tych ekspertów znaleźli się dziennikarze, którzy nigdy nie wyrazili zgody na użycie swoich nazwisk..
Nilay Patel, redaktor naczelny The Verge, odkrył, że jego imię i nazwisko pojawiało się w systemie jako wzorzec stylistyczny – bez jakiegokolwiek pytania o pozwolenie. Podobnie było z dziennikarzem Casey Newtonem, badaczką Julią Angwin i wieloma innymi. Angwin złożyła pozew zbiorowy; Superhuman wycofało funkcję..
W obliczu kontrowersji Shishir Mehrotra, CEO Superhuman, mimo wszystko zdecydował się stawić się w podcaście Decoder i odpowiedzieć na trudne pytania..
Mehrotra przeprosił za zamieszanie, tłumacząc, że intencją zespołu było stworzenie narzędzia umożliwiającego użytkownikom czerpanie inspiracji od podziwianych przez siebie twórców – podobnie jak robi to ChatGPT czy Claude, gdy prosisz je o odpowiedź w stylu konkretnej osoby. Przyznał jednak, że funkcja była słaba technicznie i strategicznie nie pasowała do kierunku, w którym zmierza firma..
Patela nie satysfakcjonowały te wyjaśnienia. Pytał wprost: ile firma powinna zapłacić za korzystanie z czyjejś nazwiskiej? Mehrotra konsekwentnie odróżniał „impersonację” od „atrybucji”, twierdząc, że każda sugestia była wyraźnie opisana jako zainspirowana konkretną osobą i konkretnym dziełem, z linkiem do źródła..
Rozmowa ujawniła głębszy konflikt między firmami AI a twórcami treści: kto ma prawo do cudzego stylu, głosu i tożsamości – i ile jest warta ta transakcja?.
Źródło: The Verge AI